środa, 13 kwietnia 2011

Thank God I am a woman

Annie Leibovitz: Dorothy A. Richman Rabbinical student
Jewish Theological Seminary,
New York City 
źródło: New York Times za pośrednictwem U.S. Embassy Warsaw 


Ale o co chodzi? O tym za kilka dni. Na razie polecam wystawę Annie Leibovitz: "Women", która zostanie otwarta w ten piątek, 15 kwietnia. Ponad 30 portretów amerykańskich kobiet zawiśnie na płocie Ogrodu Botanicznego UW przy Al. Ujazdowskich 4 i powisi sobie do 16 maja. Wystawa jest jedną z atrakcji Polskiego Festiwalu Reklamy, sponsoruje ją Ambasada USA w Warszawie, a patronatem objął Ambasador US w Polsce, pan Lee Feinstein :) Więcej szczegółów tutaj!

A na razie - póki nie mam więcej materiałów...

 

piątek, 1 kwietnia 2011

Kobiety, znajcie swoje ograniczenia!

Trochę z okazji Prima Aprillis, bo w ramach żartu, ale... to niestety nadal prawda. W wielu domach, instytucjach, a przede wszystkim umysłach - ograniczonych umysłach i mężczyzn, i kobiet. Może następne pokolenia zmienią tę sytuację. Mam nadzieję :) I tylko mała korekta tytułu i wezwania, które pojawia się na koniec filmiku: "Kobiety, ZNAJCIE swoje ograniczenia" - takie wezwanie do kobiet, a nie opis scenki. Poza tym tłumaczenie jest całkiem dobre. A więc:


wtorek, 8 marca 2011

James Bond jest kobietą

A więc jestem nieszczęśliwa?






To może kwiatek dla naszych kochanych Pań w dniu ich święta? Polska to kraj równości, szacunku, miłości dla kobiet. A feministki to chore psychicznie osoby, które ktoś kiedyś skrzywdził. Albo po prostu są zazdrosne o szczęście "prawdziwych" kobiet. 

To ja wstawię do wody nowe kwiatki, które dostałam dzisiaj od męża. Te sprzed tygodnia już trochę zwiędły... A potem spotkam się z koleżanką i w dniu "naszego" święta będę opijać moje nieszczęścia. W tym czasie pewnie prawdziwe kobiety będą gotować obiad i modlić się, żeby zupa nie była za słona...

niedziela, 6 marca 2011

I serduszko Manifa warszawska


A ja w pracy...

wtorek, 1 marca 2011

Uwaga! Nadchodzi! Kryć się...

Już niedługo Dzień Kobiet. Tak, to archaiczne, komunistyczne święto dawania rajstop i tulipanów. Niektóre i niektórzy, w tym Parlament Europejski, widzą w tym jednak okazję do analizy sytuacji kobiet w społeczeństwie. Oby na samym gadaniu, potakiwaniu i tzw. "pochylaniu się" nad problemem nie skończyło się... Ale dobre i to. Może eventy i dyskusje przełożą się na realną pomoc kobietom maltretowanym w rodzinie lub dyskryminowanym na rynku pracy. Może ta Unia Europejska nie jest wcale taka zła? Może warto tu zajrzeć?

wtorek, 25 stycznia 2011

Rozmowy przy kolacji

Gloria Goldreich: Kolacja z Anną Kareniną
(Świat Książki, Warszawa 2008)

Kupiłam tę książkę na prezent dla Mamy - z myślą, że sama też ją kiedyś przeczytam. No i faktycznie sięgnęłam po nią teraz, kiedy potrzebowałam trochę pozytywnej energii wokół siebie, atmosfery Nowego Jorku  i  kobiet  - i podziałało! Nie jest to powieść stricte feministyczna, niektórzy zaliczyliby ją raczej do pogardzanej kategorii tzw. „babskich czytadeł”. Faktycznie, to raczej lekka historia z happy endem, ale ja ją wybrałam ze względu na temat: kobiety i literatura, czyli sześć przyjaciółek, które spotykają się co jakiś czas w swoim klubie książki. Każde spotkanie odbywa się w domu jednej z nich, gdzie przy dobrym jedzeniu i winie omawiają przeczytaną lekturę. Ich dyskusja zawsze jest wzbogacona o analizę biografii autora lub autorki. Lektura książek staje się dla bohaterek „Kolacji…” także pretekstem do przemyśleń i rozmowy o swoim własnym życiu i związkach.

Jak to bywa w „literaturze kobiecej” jest tu dużo psychologii i analizy. Ta prosta historia o kilku kobietach, z których każda jest inna, wiedzie inne życie i boryka się z innymi problemami, jest w istocie odbiciem nas – czytelniczek. Może bardziej współczesnych Amerykanek niż Polek, bo jednak niezależność ekonomiczna czy kariera przedstawione w „Kolacji…” są większości Polek obce. Ale uczucia i problemy z facetami pozostają te same. Zagłębiając się w motywy postępowania bohaterek przeczytanych książek, bohaterki „Kolacji…” same postanawiają zmienić swoje życie. Doszukując się u nich odwagi do działania, same w sobie odnajdują determinację i postanawiają walczyć o siebie. Dają sobie, i swoim partnerom, drugą szansę. Nie tylko na miłość, ale też rozwój, odkrycie siebie. Oczywiście wszystko kończy się dobrze lub prawie dobrze, każda z nich dostaje szansę, z której postanawia skorzystać. Więc w sumie to banalna historyjka na poprawę nastroju, ale ja chcę w niej widzieć trochę więcej.

Może nie jest to zbyt ambitna lektura, ale spodobał mi się motyw intertekstualności i dobór lektur bohaterek. Dzięki temu „Kolacja…” to również nawiązanie do feminizmu – nie tylko poprzez temat kobiecej przyjaźni, „siostrzeństwa”, wsparcia i postaw reprezentowanych przez sześć kobiet. Analizowane przez nie silne kobiece bohaterki oraz charyzmatyczne autorki, które wpisały się w literacki kanon to feminizm w najczystszej postaci:
tytułowa Anna Karenina Lwa Tołstoja,
Pani Bovary Gustawa Flauberta
Edith Wharton („Rafa”)
Shirley Jackson („Życie wśród dzikusów”, „Loteria”)
Sylvia Plath („Szklany klosz”)
Lolita Vladimira Nabokova
Azar Nafisi i jej „Czytając Lolitę w Teheranie”
Louisa May Alcott i jej „Małe kobietki”
Lubię wszystko, co jest związane z książkami, a tak zwana „zawartość literatury w literaturze” sprowokowała mnie do dalszego czytania, ponieważ nie wszystkie tytuły znałam do tej pory. Biblioteko osiedlowa - przybywam!