Jest taki jeden kurs rozwoju kompetencji miękkich, chyba inspirowany książką Johna Graya Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. Nazywa się "TRENING SKUTECZNEJ KOMUNIKACJI, czyli kobiety i mężczyźni w biznesie" i ma za zadanie nauczyć kobiety i mężczyzn na kierowniczych stanowiskach efektywnego porozumiewania się ze sobą i kierowania zespołami złożonymi z płci przeciwnych. Uczestnicy (zakładam, że uczestniczki też...) poznają tajniki skutecznych negocjacji z płcią przeciwną, dostaną odpowiedzi na szereg pytań dotyczących różnic w rozumowaniu, zachowaniu, podejmowaniu decyzji, komunikowaniu się, rozwiązywaniu konfliktów, itp. Słowem, dzięki temu kursowi Marsjanie i Wenusjanki przestaną toczyć ze sobą wojny i zaczną żyć w harmonii świata biznesu :-)
Temat na czasie, bo przecież od dawna wiadomo, że kobieta i facet to dwa różne światy. Facet nie myśli, tylko robi, a kobieta za dużo się zastanawia, zamiast skutecznie działać :-P Ale jak pójdą na taki kurs, to już będą wiedzieli co i jak mówić do przedstawicielek i przedstawicieli wrogich plemion, żeby odnieść sukces. W końcu to bardzo ważne jak się jest menedżerem grupy ludzi, których się nie rozumie, a którzy w dodatku nie rozumieją ciebie.
Mogłabym spojrzeć na ten kurs z przymrużeniem oka. Sprzedaje się to, co jest modne, a pseudopsychologiczne wywody są modne, więc ludzie się nimi interesują. Z feministycznego punktu widzenia to szkolenie może nie byłoby nawet takie złe.Wśród zagadnień programowych można zaleźć coś, co zapowiada się jak walka ze stereotypami:
Męskie i kobiece stereotypy zagrażające dobrej współpracy:
Wszystko pięknie, zwłaszcza te "okowy norm społecznych". Myślę sobie, że to może jakaś forma edukacji genderowej w biznesie czy coś... A tu rozczarowanie. Okazuje się, że firma szkoleniowa sama nie potrafi wyjść poza stereotypy. Wymieniając korzyści płynące z uczestnictwa w tym kursie firma nas informuje, że kursanci poznają odpowiedź na pytania:
Czyli kobieta musi się NAUCZYĆ (bo tego nie wie), a mężczyzna powinien jedynie PAMIĘTAĆ (bo wiedział, ale zapomniał) co jest ważne w komunikacji z płcią przeciwną? Być może niektórzy uznają, że się czepiam. Być może osoba pisząca ten teks chciała uniknąć powtórzeń i dlatego użyła wymiennie słów wiedza i umiejętności oraz pamiętać. Ale... dla mnie jest to przejaw stereotypowego myślenia na temat płci i nauki.
Oto wszechwiedzący mężczyzna-menedżer, któremu zdarza się zapominać niektóre rzeczy. Wystarczy, że je sobie PRZYPOMNI i będzie dobrze. Ale kobieta-menedżer nie ma tak łatwo. Ona po prostu NIE WIE. Ona potrzebuje WIEDZY I UMIEJĘTNOŚCI. Ona musi się ich dopiero NAUCZYĆ (swoją drogą, jak się znalazła na kierowniczym stanowisku, skoro brakuje jej umiejętności zarządzania ludźmi?). Fakt, do tej pory raczej nie była na szczycie, tylko podążała za instynktem i głosem natury, tj. siedziała w domu i cerowała mężowi skarpetki. No ale skoro już się tam dostała, to nie ma lekko. Uczyć się, uczyć, i jeszcze raz uczyć! W końcu Marsjanie (czyt. mężczyźni), mają przywództwo we krwi. Powiedziałabym wręcz, że całą wiedzę wyssali z mlekiem matki :-) Ale to przecież nieprawda! Kobiety wiedzę dopiero muszą zdobywać. Przybywają z tej swojej Wenus do Polski, zapisują się na kurs i pilnie pracują nad sobą, jak wenusjańskie mróweczki... W końcu muszą udowodnić całemu światu, że są warte stanowiska!
No dobra, trochę odleciałam :-) Ale naprawdę warto się zastanowić nad stereotypami. Coś, co się wydaje naturalne, zgodne z tradycją i "takie jak powinno być" ma swoje drugie dno. Czasami wystarczy spytać, niby dlaczego to jest takie oczywiste - i wtedy oczywistym być przestaje :-)

0 komentarze:
Prześlij komentarz