środa, 11 listopada 2009

Rozkosz - wynalazek diabelski i uniwersalny

Paula Izquierdo: Kobiety namiętne. Od Elżbiety I do Janis Joplin
(Świat Książki, Warszawa 2009)        
        

Wydawnictwo poszło w modnym ostatnio kierunku i daje czytelnikom do wyboru dwie okładki. Moja książka to pani w gorsecie. Co prawda nie miałam na to wpływu, bo to był prezent od K, ale chyba nawet bardziej mi się podoba. Hmm... czy to o czymś świadczy? Tzn o mnie i moich... jak by to ująć... upodobaniach... :-)

Ale wracając do meritum (teraz będzie mądrze) - książkę nadal można kupić, np. w empik.com. A dlaczego warto? Bo to temat ciekawy i nadal niewyczerpany - kobiety i ich seksualność. Czy kobieta może lubić seks? Czy kobieta, która lubi seks jest nimfomanką, seksoholiczką, "niekobiecą" kobietą? A jak to było kiedyś? Czy kobieta mogła lubić seks? Czy kobieta, która lubiła seks, była nimfomanką, seksoholiczką, "niekobiecą" kobietą? I najważniejsze pytanie: Jak TO robiła? (jeśli lubiła...) To chyba nadal temat kontrowersyjny, skoro powstają takie książki - opisujące kobiety, które nie chciały "zamykać oczu i myśleć o Anglii" (jak to mawiała klasyczka). One nie tylko czerpały radość i przyjemność z seksu, ale też aktywnie poszukiwały najlepszych kochanków. Takie trochę ówczesne "lejdis", ale nie chcemy tego przyznać. Dla nas, współczesnych, to nadal kobiety niepospolite, niezależne, czasem występne - niekoniecznie widziane w pozytywnym świetle, bo nie takie jak reszta. Nie: uległe, tradycyjne, rodzinne, opiekuńcze, bierne. Egoistyczne? W poszukiwaniu spełnienia?

One rozumiały, że "pogoń za rozkoszą to oś, wokół której toczy się historia ludzkości". Spójrzmy zatem przez dziurkę od klucza do sypialni - tak tradycyjnie. I jeszcze ukryjmy się w krzakach, za drzewem w ogrodzie, pod stołem... Wszędzie tam, gdzie kobiety "odpływały z rozkoszy" :-)

Książka to galeria "21 niepospolitych kobiet, a wśród nich: królowa Anglii Elżbieta I, caryca Katarzyna Wielka, George Sand, Mata Hari, Isadora Duncan, Virginia Woolf, Anais Nin, Josephine Baker, Edith Piaf i Janis Joplin, które żyły dzięki - i dla - rozkoszy. Wszystkie miały bardzo wyrazistą osobowość - potrafiły przeciwstawić się zwyczajom i konwenansom panującym w ich epoce. Książka ta prezentuje obyczaje i nawyki kobiet żyjących w różnych epokach, poszukujących własnego miejsca w świecie, prowadzących barwne, pełne wyzwań życie, które pragnęły i umiały być sobą."

I tylko jeszcze o małej-wielkiej nieścisłości, którą znalazłam. I z którą się nie zgadzam. Autorka twierdzi, że młodziutka, niespełna dwudziestoletnia Anais Nin wyszła za Hugh Guilera bez miłości. Czekając dwa lata na skonsumowanie małżeństwa, cierpliwy mąż liczył na to, że "dziewczyna da wyraz swoim prawdziwym uczuciom". To prawda, że Anais odczuwała lęk przed rozpoczęciem współżycia (związany z jej wychowaniem, nadwrażliwością, brakiem przygotowania do dorosłego życia). Ale ich problemy małżeńskie miały swe źródło również w psychice Hugh. On nie naciskał na Anais, ale sam też się tego obawiał i nie był pewny swoich odczuć (wpłynął na to też pewien "prawie-homoseksualny" incydent z wczesnej młodości, kiedy to został przyłapany przez matkę ze swoim kuzynem i surowo za to ukarany). A co do małżeństwa bez miłośći - Anais faktycznie rozważała taką mozliwość. Zastanawiała się nad poślubieniem bogatego Kubańczyka, który byłby w stanie utrzymać także jej matkę i młodszych braci. Ale ostatecznie zwyciężyła wielka, młodzieńcza miłość do Hugh, która - pomimo niekonwencjonalnej natury ich związku - trwała do końca. I przy okazji polecam lekturę Dziennika Anais Nin, także pierwszych tomów - od wczesnej młodości.

0 komentarze:

Prześlij komentarz